Klątwa japońskiej maseczki

Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy na blogu goszczą poważne rozkminy edukacyjno-socjalne. Nie żeby to było źle, wręcz przeciwnie, ale – tak po prawdzie– moje życie na ogół nie wygląda tak, że się siedzę w fotelu, popijam herbatę i z mądrą miną zastanawiam się nad kontynuacją edukacji muzycznej moich dzieci czy sensem 500+. No nie. Najczęściej jest tak, jak w dzisiejszym tekście. Rok zaczął się, że tak powiem, z przytupem. Po jakże miłym akcencie […]

Dziewięć dni słomianej wdowy

  Niby i tak zawsze narzekam, że sprawy domowe są w większości na mojej głowie, niby jestem dobrze zorganizowana, radzę sobie i tym podobne – ale dziewięć pełnych dni bez Ukochanego Męża, w uroczym towarzystwie córeczek i różnych nadprogramowych atrakcji, które trzeba było samodzielnie przyjąć na klatę… Najchętniej bym cały ten czas przeleżała w łóżku, nawet nosa spod kołdry nie wystawiając. Niestety, to tylko czcze marzenia. Co tu dużo gadać: to było dziewięć długich, męczących […]

Zimowe mikrowyprawy

Rok czy dwa lata temu przeczytałam gdzieś w prasie wywiad z Łukaszem Długowskim, autorem książki „Mikrowyprawy w wielkim mieście”. Rozmowa była bardzo wciągająca, autor opowiadał o swoich małych wyprawach, o tym, co dają mu takie nawet kilkugodzinne podróże w nieznane i jak z czasem odcisnęły one swoje piętno na jego stylu życia. Szczególnie spodobał mi się opis wyprawy kajakowej połączonej z nocowaniem w małym namiocie na jednej z nadwiślańskich piaskowych łach. W tym opisie pojawiały […]

Mam dość edukacji domowej

Listopad 2017. Jest to kolejny listopad w moim życiu, kiedy mam już dość. Listopad sam w sobie jest dość ohydnym miesiącem, w dodatku znajduje się już w pewnym oddaleniu od września, a do lata czy choćby świątecznych ferii w grudniu jest jeszcze daleko. I znów w listopadzie nie wyrabiam i przełączam się na tryb „oby do świąt”. Jak kania dżdżu łaknę urlopu od wszystkiego: pragnę nicnierobienia, niechodzenia na wywiadówki, niepowtarzania z dziećmi przed sprawdzianami, niechodzenia […]

Buntem z buta

Miałam coś napisać o buncie dwulatka, ale  po krótkim namyśle uznałam, że to bez sensu. „Bunt dwulatka” to wprawdzie często stosowany termin, ale według mnie trochę mija się z celem mówienie o buncie tylko dwulatków. Po co się tak ograniczać? Przecież można napisać też o buncie pięcio- i dziecięciolatków, z kolei w przypadku nastolatków najczęściej jest mowa o dorastaniu i dojrzewaniu, choć przecież wszyscy dobrze wiemy, że to też w dużej mierze bunt. A kryzys […]

„Kobieto, jak ty z tym wszystkim dajesz radę?!”

Słyszę to pytanie często: w końcu należę do rzadkiego gatunku matek czterech córek, które pracują, prowadzą dom i blog, i jeszcze w całym tym szaleństwie znajdują czas na parę innych rzeczy oprócz podstawowych czynności. Najczęściej pytaniu temu towarzyszy sympatia i życzliwe zdziwienie; czasem – współczujące załamanie rąk; innym razem – komentarz o tym, że ktoś inny to w sumie ma jeszcze gorzej, bo wozi dzieci do szkoły muzycznej oddalonej o 50 km, a ja mam […]

Podróż z elementami humoru i horroru

Kilkunastogodzinne uwięzienie z dziećmi w blaszanej, nagrzanej puszce, jaką staje się auto w upalne dni, jest perspektywą wystarczająco upiorną, aby zniechęcić wiele rodzin do dalszych wyjazdów. W naszym przypadku jest nieco inaczej – większe obawy budzi w nas perspektywa powtórki scenariusza wakacji sprzed kilku lat, kiedy to powodowani chęcią uniknięcia długiej podróży spędziliśmy dziesięć zimnych dni w deszczowych Rowach. Niby deszcz, zimno i wiatr nad polskim morzem to nic strasznego, są jeszcze piękne plaże, jest […]

Kowal, Daj, Kup-Se i wszyscy ci inni wkurzający goście

Niedawno świętowaliśmy Dzień Matki i Dzień Dziecka, może więc na fali obchodów tych świąt postanowiłam uczynić nieco wstydliwe wyznanie. Tak, zdarza mi się celowo wkurzać moje dzieci. Nie jakoś bardzo, tylko troszkę i na ogół przy użyciu metod klasycznych, które zaraz opiszę. Metody te, choć najczęściej w zamyśle miały uczyć i wychowywać, to w praktyce służyły i służą tylko do wkurzania. Stosowane przez całe pokolenia i całe pokolenia wkurzające. Wiem, co mówię, bo większość zebranych […]

Work-life balance: ktoś to w ogóle widział?

Ostatni tydzień mnie wymiął, wymęczył i wydrenował z sił. Jak mało który. Niby zawsze jest dużo obowiązków, roboty i wszystkiego, ale w minionym tygodniu to już była przesada. Stresy okołokomunijne (bo jakieś tam jednak były), konkurs dziewczyn w szkole muzycznej, wyjazd Ani na wycieczkę z gimnazjum (niby nic, ale trzeba było wstać w sobotę o 4 rano i dziecko wyprawić), zepsuta pralka, szczepienie Zosi, biały tydzień… Do tego jeszcze i w pracy nie narzekałam na […]

Jedyne podróże, których nie cierpię

Generalnie uwielbiam podróże, wyjazdy, wycieczki. To jedna z moich ulubionych form spędzania czasu. Jedynymi podróżami, na które się wcale nie cieszę, ba, których szczerze nie cierpię – są podróże mojego męża. Wrzucam tu celowo do jednego wora wszelkie wyjazdy służbowe (których jest przeważająca większość) i podróże Ukochanego Męża solo, bez reszty rodziny, bo z mojej perspektywy obie te opcje niczym się nie różnią. I w jednym, i w drugim przypadku efekt całej sytuacji jest dla […]